"W temperaturze wrzenia" – reportaż Ewy i Tomka

Tym razem chciałem opowiedzieć o pewnym weselu które wydarzyło się w Turośni Kościelnej.
Zaczęło się cicho i niewinnie, od przygotowań w małym zakładziku kosmetycznym.
Dzień był lipcowy i niezwykle gorący. Lejący się wszystkim pot z czoła, zepsuta klimatyzacja, zapowiadały morderczą przeprawę. Wydawało się że wesele będzie niemrawe, bawiących gości jak na lekarstwo… Myliłem się. Tempo i atmosfera imprezy przeszła moje wyobrażenie.
Oliwy do ognia dolewał Master Dance który jak zwykle, w iście profesorkim
stylu zabawiał gości i nie pozwolił nikomu na nudę.

i jeszcze kilka plenerowych

Następna strona »