Przegląd sesji ślubnych 2015

Rok 2015 to historia ale dla mnie to prawie 30 różnych historii w których brałem udział. Bo pomimo podobieństwa ślubnych scenariuszy, każdy z nich ma swój własny ciąg wydarzeń. Jak ktoś jest w temacie to wie ze nie ma dwóch takich samych zdjęć, takich samych dni czy takich samych emocji. Nawet nigdy nie ma takiego samego światła. Każdy przeżywa swoją uroczystość inaczej, tak jak każdy człowiek jest zupełnie inny, jedyny w swoim rodzaju. Fajnie jest że cały czas uczestniczę w tym przeżywaniu ludzkiego szczęścia. Czy można mieć fajniejszą pracę ? Nie wiem, nic innego w życiu nie robiłem.

A więc po kolei.

Miłosz i Natalia. Urok i wdzięk tej pary bardzo ułatwiał pracę. Zdjęcia robiły się same. Jedynie zimowa aura nie pozwoliła na swobodne zdjęcia na zewnątrz.

Maria i Maciej. Im się poszczęściło bo zanim się pobrali bocian przyniósł im małą dziewczynkę. Plener z półrocznym opóźnieniem ale za to we wrześniowej oprawie światła, z małą aktorką w tle.

Diana i Damian. Miło na nich się patrzy, naprawdę zakochani. I po ślubie jakoś często na siebie trafiamy 😉 To chyba dobry znak. Tutaj co prawda nie widać ale testowanie warunków plenerowych na plaży w Dojlidach dało pożądany efekt.

Monika i Mateusz. Był taki wpis na fb gdzie na przykładzie zdjęć tej parki poruszałem problem niskiej ceny rzepaku 😉 Majowe sesje są bardzo urokliwe.

Marta i Jakub. Moje pierwsze zdjęcia w Kampusie i fajne doświadczenie z czworonogiem na sesji.

Ewa i Ralph. Cóż to był za ślub. Taki, rzekłbym – angielski. Zapamiętałem słowa wypowiedziane przez Ralpha na sali. Ewa, jesteś szczęściarą. Mam nadzieję że sesja w Cambridge jest dalej aktualna ;).

Kasia i Piotr. Z nimi to miałem długą i fajną historię, łącznie z sesją w Berlinie. Ta kobieta jest perfekcjonistką absolutną więc wiadomo, miała swoje wymagania ;). To kameleon nr 2 na mojej liście. ( Nr 1 to jest tu: http://www.robertkruk.com/blog/?p=826 ) Wspomnienia zostaną na lata.

Agata i Tomasz. W tej rodzinie zdążyli już do mnie przywyknąć bo to któryś z kolei ślub ;). Tym razem sesja na kanwie baśniowej, z kilkoma rekwizytami i żywymi myszami. Kto się zna, ten wie.

Emilia i Kamil. Kolejna piękność, tym razem z Łomży a sesja w Olsztynie. Nigdy nie zapomnę darmowych kebabów od sympatycznej właścicielki restauracji.

Marta i Szczepan. Kameleon nr 3. Kolejny wulkan energii i masa pozytywnych wspomnień. Sesja w kilku miejscach, z dreszczykiem emocji bo w Barszczu Sosnowskiego. Tak wiem, niebezpieczny jest a ja jestem nieodpowiedzialny. Z tym że na pewno jest to jakaś łagodna odmiana bo obok mieszkają ludzie i jakoś nikt jeszcze nie umarł.

Kasia i Mateusz. Było miło i zabawnie a brykę do ślubu mieli przekozacką. Po za tym Kasia i Mateusz to emanacja młodości i prawdziwych uczuć.

Gosia i Alfio czyli ślub polsko – włoski. O pardon, polsko – sycylijski bo Alfio jest rdzennym Sycylijczykiem. Ponoć świetnie gotuje a z Gosią znamy się z innych sesji, np tej: http://www.robertkruk.com/blog/?p=439

Edyta i Piotr. Duża dawka elegancji, stylu i szyku. Detale dopięte na ostatni guzik. Sesja we Włoszech w fazie ustaleń.

Kasia i Maciej – źródło szczęścia. Ksiądz powiedział że jak na nich patrzy, jego wiara staje się głębsza. Zauważyłem taką przypadłość u mężczyzn że po nałożeniu obrączki, nie mogą znaleźć dla niej wygodnego miejsca na palcu. Zabawna i fotogeniczna sytuacja ;).

Julita i Kamil. Tutaj wyszły między nami dalekie konotacje rodzinne. Zdjęciowo – jak to się mówi – „samograje”.

Konrad i Milena, czyli kolejna urodziwa para, szczególnie Milena – piękność która nie wymagała z mojej strony żadnej perswazji. Jak widać, sesja plenerowa w mazurskim klimacie.

Joanna i Darek. Sporo się działo, sporo kilometrów się zrobiło, zostają z tego fajne wspomnienia. Kto tam dziś pamięta że ślub opóźniony był o godzinę. I warto pamiętać że Nurce są dwa… 😀

Ula i Łukasz. Sesja z pewnym ciężarem gatunkowym ale spokojnie, oprócz fotografii industrialnej zrobiliśmy też ciepłą i romantyczną sesyjkę. Mimo to lubię takie ciężkie klimaty.

Kamila i Krystian. Z zawodu lekarze, z zamiłowania browarnicy. Kamil warzy takie piwa o jakich Wam się nie śniło. Piliście piwo piernikowe ? No właśnie 😛
Temu i sesja w zrujnowanym Browarze Glogera i na urokliwej ulicy Browarnej w Tykocinie.

Olga i Jakub. Oj, długa i barwna to historia. Ona – ułożona prawnik, on – artysta, aktor. Może trochę z głową w chmurach ale to tak jak ja. Da się z tym żyć. Ważne że zakochani po uszy.
Trochę długo czekali na fotoalbum ale efekt końcowy wyszedł moim zdaniem świetnie.

Kamila i Marcin. Z Kamilą to się miałem 😉 Nawet trochę się z nią kłóciłem … ale spokojnie, wszystko odbyło się po przyjacielsku. Co zrobić, trafisz czasem na taką perfekcjonistkę.
Tak czy inaczej jesteście wspaniali, idealnie dobrani. Prawdziwa synergia.

Agnieszka i Łukasz. Nie miałem bardziej turkusowego ślubu niż ten. Takiej konsekwencji w dobraniu kolorystycznym detali nie osiągnął jeszcze chyba nikt. Na uwagę zasługuje turkusowa koszula kościelnego i turkusowa kuchnia Łukasza. Przypadek ? Nie sądzę 😉

Bartosz i Magdalena. Do Bartka to mam trochę pretensji bo kolejna Podlasianka wybyła w inne rejony Polski. Ale ok, rozumiem, nie macie tam ładnych dziewczyn 😉
Podoba mi się za to na czarno białej fotce że tak po podlasku ją wziąłeś 😉

Magdalena i Arkadiusz. Nigdy nie zapomnę klimatu w domu rodziców Magdy. I ten szpulowiec ( ZK 140T )z którego tato grał marsza weselnego. Dla mnie bomba.

Joanna i Emanuel. Wszystkie kadry które poczyniłem, pochodzą z ich rodzinnej miejscowości – Korycina.

Joanna i Andrzej. Długo musiałem przekonywać na sesji żeby Aśka rozpuściła włosy. Na swoim ślubie spięta, na sesji wyluzowana. Może temu że nie było widowni, udało mi się zdobyć jej zaufanie. Stworzenie odpowiedniego nastroju na sesji owocuje nastrojem w kadrach.

Kasia i Szymon. Nawet nie wiem do końca gdzie byliśmy na tych zdjęciach. Tak czy inaczej, jesienią fotografowanie daje mnóstwo frajdy, szczególnie wtedy gdy lubimy posługiwać barwą. Naprawdę jest spore pole do popisu.

Jeszcze dwie zaległe sesje ( właściwie cztery) i dorzucę wtedy do całości.

0 COMMENTS | ADD YOUR COMMENT